Płyn chłodniczy przed zimą musi mieć odpowiednie stężenie, bo od niego zależy, do jakiej temperatury nie zamarznie. Typowy płyn gotowy do użycia, czyli koncentrat glikolu etylenowego zmieszany z wodą w proporcji 1:1, według producenta chroni silnik do około -38 stopni Celsjusza. Jeśli ktoś przez lato dolewał do zbiorniczka samą wodę, ochrona może spaść do kilku stopni poniżej zera. Wtedy pierwszy mocniejszy mróz potrafi rozsadzić chłodnicę, a w skrajnym przypadku uszkodzić silnik. Poniżej wyjaśniamy, jak w kilka minut sprawdzić poziom i stężenie, czego nie robić i kiedy płyn trzeba wymienić w całości.
Do czego służy płyn chłodniczy
Silnik spalinowy wytwarza dużo ciepła. Płyn krąży między blokiem silnika a chłodnicą i odbiera nadmiar temperatury, a przy okazji ogrzewa wnętrze auta przez nagrzewnicę. Sama woda też by chłodziła, ale ma dwie wady: zamarza już przy 0 stopni i nie chroni metalowych części przed korozją. Dlatego płyny chłodnicze są mieszanką glikolu, wody i dodatków, które spowalniają rdzewienie i osadzanie się kamienia.
Gdy woda zamarza, zwiększa objętość. W zamkniętym układzie chłodzenia lód nie ma dokąd uciec, więc naciska na ścianki chłodnicy, przewodów i kanałów w silniku. Komenda Stołeczna Policji w poradniku zimowym przypomina wprost, że zamarznięty płyn może uszkodzić chłodnicę, a nawet silnik. Taka naprawa kosztuje zwykle więcej niż kilka lat regularnej wymiany płynu.
Temperatura zamarzania: jakie proporcje
Ochrona przed mrozem zależy od tego, ile koncentratu jest w mieszance. Przykładowa tabela jednego z producentów płynów na bazie glikolu etylenowego wygląda tak:
- 1 część koncentratu na 2 części wody: ochrona do około -20 stopni;
- 1 część koncentratu na 1,5 części wody: ochrona do około -27 stopni;
- 1 część koncentratu na 1 część wody: ochrona do około -38 stopni.
Więcej glikolu nie znaczy lepiej. Nierozcieńczony koncentrat gorzej odbiera ciepło od silnika, co może prowadzić do przegrzania. W polskim klimacie mieszanka 1:1 daje bezpieczny zapas nawet na mroźną zimę, dlatego większość płynów gotowych do użycia jest właśnie tak przygotowana.
Jak sprawdzić płyn przed zimą
Kontrola zajmuje kilka minut i najlepiej zrobić ją jesienią, zanim nocne temperatury zaczną regularnie spadać poniżej zera.
- Poczekaj, aż silnik ostygnie. Nie odkręcaj korka zbiorniczka ani chłodnicy przy gorącym silniku. Układ jest pod ciśnieniem, a gorący płyn może poparzyć dłonie i twarz.
- Sprawdź poziom. Na przezroczystym zbiorniczku wyrównawczym są oznaczenia MIN i MAX. Na zimnym silniku płyn powinien być pomiędzy nimi.
- Zobacz kolor i klarowność. Płyn powinien być przejrzysty. Mętny, brązowy albo z osadem sugeruje rdzę lub zanieczyszczenia i to sygnał, żeby pojechać do mechanika.
- Zmierz stężenie. Warsztat sprawdzi je refraktometrem albo areometrem w minutę. Pomiar pokaże, do ilu stopni płyn naprawdę chroni silnik, niezależnie od tego, co jest napisane na kanistrze.
Jeśli poziom spada regularnie, a pod autem widać kolorowe plamy albo w kabinie czuć słodkawy zapach, układ prawdopodobnie gdzieś przecieka. Samo dolewanie nie rozwiąże problemu, trzeba znaleźć wyciek.
Dlaczego nie dolewać samej wody
Latem kierowcy często uzupełniają ubytek wodą, bo jest pod ręką. Każdy litr wody rozcieńcza mieszankę i przesuwa temperaturę zamarzania w stronę zera. Po kilku takich dolewkach płyn, który miał chronić do -38 stopni, może zamarznąć przy pierwszym mrozie. Dlatego dolewaj płyn tego samego typu albo gotową mieszankę, a gdy nie masz wyjścia i w trasie musisz dolać wody, zmierz stężenie jeszcze przed zimą.
Do rozcieńczania koncentratu producent zaleca wodę demineralizowaną lub destylowaną. Woda z kranu może się nadawać tylko wtedy, gdy nie jest zbyt twarda i nie zawiera dużo chloru, inaczej w układzie odkłada się kamień.
Nie mieszaj różnych rodzajów płynów
Płyny chłodnicze różnią się nie tylko kolorem, ale przede wszystkim pakietem dodatków przeciw korozji. Producenci ostrzegają, żeby nie mieszać płynów wykonanych w różnych technologiach, bo dodatki mogą ze sobą reagować i tracić skuteczność. Kolor nie jest wiarygodną wskazówką, bo ten sam typ płynu bywa barwiony różnie. Właściwą normę znajdziesz w instrukcji obsługi auta albo w serwisie. Jeśli do układu trafił niewłaściwy płyn, trzeba go spuścić, przepłukać układ i zalać właściwy.
Kiedy wymienić płyn chłodniczy
Glikol nie traci zdolności ochrony przed mrozem, ale dodatki przeciw korozji z czasem się zużywają. Producent płynów podaje, że płyn wymienia się zwykle co trzy, cztery lata, w zależności od produktu i zaleceń producenta auta. Dokładny okres znajdziesz w książce serwisowej. Jeśli kupiłeś używany samochód i nie wiesz, kiedy płyn był zmieniany, rozsądnie jest zrobić wymianę od razu, razem z przeglądem przed zimą.
Uwaga: płyn chłodniczy jest trujący
Glikol etylenowy ma słodkawy smak, co bywa groźne zwłaszcza dla dzieci. Według serwisu medycznego mp.pl dawka toksyczna to już ponad 5 ml, a średnia dawka śmiertelna wynosi 70-100 ml. Pierwsze objawy przypominają upojenie alkoholowe, a groźniejsze pojawiają się po kilku godzinach. Przechowuj płyn w oryginalnym, zamkniętym opakowaniu, nigdy w butelce po napoju, i wycieraj rozlane krople. Jeśli ktoś mógł go połknąć, od razu dzwoń pod 112.
Co to oznacza dla Ciebie
Jeśli jeździsz od niedawna, dopisz płyn chłodniczy do jesiennej listy obok opon, akumulatora i płynu do spryskiwaczy. Na zimnym silniku sprawdź poziom między MIN i MAX, a przy przeglądzie albo wymianie opon poproś warsztat o pomiar stężenia. Nie dolewaj samej wody i nie mieszaj płynów różnych typów. Jeśli płyn jest stary albo nie znasz jego historii, wymień go przed mrozami. Gdy w trasie wskaźnik temperatury idzie w górę, zatrzymaj się w bezpiecznym miejscu i nie otwieraj gorącego układu. Sprawne auto to jedno, a znajomość przepisów na zimowe drogi to drugie, więc powtórz je na testach na prawo jazdy w Jazda.io.
